Monday, 12 January 2009

trzy

chcę ale nie chcę
im bardziej chcę
tym bardziej nie mogę
im mniej chcę tym
więcej myślę.

myślę więc jestem?
to nie prawda.
myślę więc mnie nie ma.

nie ma mnie
dla świata
i nie ma mnie
w swoim ciele.

nie chcę,
żeby mnie nie było.

Thursday, 8 January 2009

dwa

popękały mi usta
od
myślenia.

Wednesday, 7 January 2009

jeden (jako, że od nowa)

pogubiwszy się w obcych słowach i nowych sytuacjach, odnalazłam sens, niektórzy mówią, że całkiem długo to trwało. to zadziwiające jak szybko czas prześlizguje mi się między kosmykami włosów i spływa na ramię wraz z chłodem stycznia. wczoraj leżałam na tym samym łóżku, jadłam maliny i czułam jego zapach na skórze. wczoraj był czerwcowy poranek, wczoraj leżałam z nimi w słońcu na kocu, czując trawę między palcami, wczoraj stałam w deszczu czekając na autobus, trochę podpita, czując pełnię lata. wczoraj nie mogłam zasnąć z powodu upału, który leniwie wlewał się przez otwarte na oścież okno o drugiej w nocy współgrając ze świtem nienaturalnie niecierpliwym, śpiewającym z cholernymi ptakami, które uwiły sobie gniazdo w liściach winogrona pod moim oknem.
dzisiaj leżę pod kocem, popijając herbatę, czuję ból głowy, czuję, jak wiatr przedziera się przez szpary w tym samym, lecz szczelnie zamkniętym oknie. coś straciłam przez ten krótki, zaledwie zauważalny czas. próbuję, staram się więc oszukać siebie, staram się odnaleźć to, co zgubiłam, staram się nauczyć pewnych rzeczy od nowa. czuję się gorzej niż wczoraj. ale to tylko dlatego, że nie umiem żyć teraźniejszością tak dobrze, jak przeszłością i przyszłością. to wszystko przeze mnie. ciągle walczę z własnym wyobrażeniem świata, ciągle godzę się z tym, co mnie otacza.
potrzebuję jutra, bo jutro będzie lepiej. jutro roztopi się śnieg, jutro nałożę lżejszą kurtkę, jutro deszcz będzie cieplejszy, jutro znajdę kogoś, z kimś będę mogła się tym podzielić.

a póki co, tak bardzo lubię podkreślać,
że nienawidzę zimy

Saturday, 22 November 2008

siedemdziesiąt pięć

i tym siedemdziesiątym piątym zaczynam wszystko od nowa!



Fragile leaves hit the ground. the cold air drifts into my lungs. I see your face through the fog. reminds me of the dreams you lost. I can see it in your eyes. youre broken down; your hands are tied. I can feel it in my side. over and over and over Ive tried. youre broken down; your hands are tied. and I know you cannot hide. over and over and over Ive tried. it broke my heart. it felt so good to see you. Ive never been one to put my trust in. when did I become so weak, or have I always been? I cant put all this back in place. this gaping hole in my chest is filled with deceit. I fear that all my cries fell upon deaf ears. I caress flesh with severed nerves. I go veiled in darkness and disease. this november swallows me whole
.

Wednesday, 27 August 2008

siedemdziesiąt cztery

i'll never love a man 'cause love and pain go hand in hand and
i can't do it again...


i tego się trzymajmy
kropka

Saturday, 23 August 2008

siedemdziesiąt trzy

have you ever confused a dream with life? or stolen something when you have the cash? have you ever been blue? or thought your train moving while sitting still? maybe i was just crazy.

Friday, 22 August 2008

siedemdziesiąt dwa

insomnia, ipod, bike, night, sweat, lights, rain, thoughts, forrest, cigarette, bike, anger, loneliness, puddles, broken phone, muddy shoes, you, wet hair, home, fish, bed, keyboard, laugh, esc, me, no-tears, silence, mess, make-up, taxi, disco, casual, drink, sweat, hands, screams, crowd, metro, bus, clue, bed, insomnia, ipod, bike...


shitlife without this one thing

Thursday, 21 August 2008

siedemdziesiąt jeden

thursday afternoon
you cast a shadow 'round my room.
the breeze moved the curtains,
and lifted my perfume into the air,
and danced with lazy curls in your hair.
the sun was in the sky like pink champagne,
and it glistened in your eyes all day.

i remember you put a chill across my face
like the air of december, i swear i remember it that way.


edie brickell, tea, noonelese. notanymore

siedemdziesiąt

przyłapałam się na tym, że zaczynam pisać głupoty i nie umiem nad tym zapanować.

radiohead radiohead radiohead

Wednesday, 20 August 2008

sześćdziesiąt dziewięć

to, że słucham smutnej muzyki nie znaczy, że sama jestem smutna. to, że jem sama śniadanie, to nie znaczy, że nie mam go z kim zjeść. to, że nie rozmawiam z ludźmi przez telefon, to nie znaczy, że nie mam do kogo dzwonić. lubię obecność samej siebie, może dlatego, że nikogo bardziej od samej siebie nie rozumiem...


skoro nie można mieć wszystkiego, to ja właściwie mam tyle, ile mi przysługuje- tak myślę. to jest możliwe pogodzić się z tym, że czegoś właściwie nigdy nie będzie się miało. trzeba tylko bardzo chcieć, co jest bardzo trudne- ale też możliwe.

ja osobiście nie mam na co narzekać, oprócz tego, że herbata się skończyła...

regina spector- samson

Tuesday, 19 August 2008

Monday, 18 August 2008

sześćdziesiąt siedem

I know I said I loved you but I'm thinking I was wrong,
I'm the first to admit that I'm still pretty young,
and I never meant to hurt you when I wrote you ten love songs.
but a guy that I could never get 'cause his girlfriend was pretty fit
and everyone who knew her loved her so.
and I made you leave her for me and now I'm feeling pretty mean,
but my mind has fucked me over more times than any man could ever know.

Maybe I should give up, give in,
give up trying to be thin,
give up and turn into my mother,
god knows I love her.

and I'm sorry to which ever man should meet my sorry state,
watch my steady lonesome gait and beware.
I would never love a man 'cause love and pain go hand in hand
and I can't do it again.

So we stayed up late one night to try and get our problems right,
but I couldn't get into his head just what was going through my mind,
and I think he knew where I was going
he put Ryan Adams on
I think he thinks it makes me weak
it only ever makes me strong.
I've got this friend who sounds just like him,
now he's the man I'd leave you for, the man that I just adore like you.
The same man, he turns to me he said I've got to tell you how i feel,
if god could make the perfect girl for me it would be you
and my god told me not tell about how much do you love your fella?"
I don't know more everyday
not in this new romantic way.

I'll always be your first love, you'll always be my first love.

but I'm sorry to which ever man should meet my sorry state
watch my steady lonesome gait and beware,
I would never love a man 'cause love and pain go hand in hand
And I can't do it, again
I would never love a man cause I could never hurt a man, not in this very new romantic
way.

sześćdziesiąt sześć

powinno się kimś zachwycać codziennie. gdy to sie kończy, pozostaje tylko wysiąść na światłach

piękne, prawda?

dziś pozachwycam się frankiem sinatrą, bo żaden żywy mu nie dorówna,
póki co...

Sunday, 17 August 2008

sześćdziesiąt pięć

nauczyłam się tego dzięki tobie. nauczyłam się tracić i nie żałować. dostałam więcej niż chciałam, co spowodowało awitaminozę, przejedzenie a zarazem wielką ulgę- paradoksalnie. herbata smakuje nawet lepiej, lepiej pachnie. i nawet mi nie przeszkadza, że jest zimno na zewnątrz i, że czasami nie dam rady złapać oddechu.
teraz wiem, że wszystko mija- nie ważne czy jest to coś dobrego, czy coś złego- coś długiego czy ulotnego- to minie. jedyną niematerialną, a jednak niezniszczalną materią jest wyobraźnia. to, co się dzieje z nami w środku jest ważniejsze aniżeli to, co dzieje sie na zewnątrz. nikt nie jest w stanie odebrać ci tego kim jesteś pod tym jak wyglądasz i co myślisz. wspomnienia to tak samo ważna część siebie jak teraźniejszość. to wspomnienia budują człowieka, to one niszczą, to one stanowią otuchę w ciężkim czasie. zastanawialiście się jakby to było, gdybyśmy nie mieli wspomnień? gdybyśmy każdego dnia budzili się z czystym kontem? gdybyśmy codziennie nie rozpoznawali twarzy tych, których kochamy? na co kochać, kiedy ma się być zapomnianym...

nigdy nie chciałabym zapomnieć tego co przeżyłam i kogo w swoim życiu poznałam, bez względu jak to się skończyło- i tak koło się zatacza... wszystko jest wieczne a zarazem wszystko się kończy. dopóki tego chcemy...

-say something in polish, please
-mam nadzieję, że nigdy mnie nie zapomnisz...

Sunday, 29 June 2008

sześćdziesiąt cztery

Youth is like diamonds in the sun
And dimonds are forever...

Wednesday, 25 June 2008

sześćdziesiąt trzy

najciężej było wyjść bez oglądania się
najciężej było nie płakać w deszczu
najciężej było powstrzymywać oczy od spojrzeń
najciężej było zobaczyć znów twoje oczy
najciężej było nie być zazdrosnym
najciężej było puścić twoje dłonie
najciężej było usłyszeć prawdę
najciężej było przezwyciężyć rozum
najciężej było zobaczyć cię po raz

przedostatni...

sześćdziesiąt dwa

now i never meant to do you wrong that’s what i came here to say that if i was wrong then i’m sorry don’t let it stand in our way ‘cos my head just aches when i think of the things that i shouldn’t have done

but life is for living we all know and i don’t want to live it alone

sześćdziesiąt jeden



your home is where your heart is

Tuesday, 24 June 2008

sześćdziesiąt

mad world... próbowałam zastąpić słowo mad jakimś polskim słowem, ale mi nie wyszło. dosadność tego słowa zwala mnie z nóg. inaczej nie da się opisać tego co dzieje się wokół mnie...
to dziwne, ale dzisiaj wieczorem,
moja bańka mydlana urosła do rozmiarów mojego pokoju.
gdy wracałam wczoraj do domu ogłuszona ginem z tonikiem w autobusie dostrzegałam tylko grozę dnia dzisiejszego, ukradkowe spojrzenia, spocone dłonie, duszne myśli i niemy, nieświeży tłok. gdy wróciłam do swojego łóżka i wtuliłam głowę w poduszkę, próbowałam płakać. ku zaskoczeniu nie dałam rady uronić ani jednej łzy, ciągle na usta cisnął mi się dziwny uśmiech satysfakcji z którym poszłam spać oraz świeżo przypomniany kolor twoich oczu. czasami za dużo myślę o niczym, oraz zauważam, że moja notka, zdanie po zdaniu traci zupełnie sens...
chciałam tylko powiedzieć, że nie jestem przystosowana do życia bez ciebie, a tym bardziej do życia w twojej obecności... ciężko to rzec, aczkolwiek...

and i find it hard to tell you
i find it hard to take
when people run i circles
it's a very very
mad world.

pięćdziesiąt dziewięć

if you're happy
and you know it
crap your pants