Sunday, 17 August 2008

sześćdziesiąt pięć

nauczyłam się tego dzięki tobie. nauczyłam się tracić i nie żałować. dostałam więcej niż chciałam, co spowodowało awitaminozę, przejedzenie a zarazem wielką ulgę- paradoksalnie. herbata smakuje nawet lepiej, lepiej pachnie. i nawet mi nie przeszkadza, że jest zimno na zewnątrz i, że czasami nie dam rady złapać oddechu.
teraz wiem, że wszystko mija- nie ważne czy jest to coś dobrego, czy coś złego- coś długiego czy ulotnego- to minie. jedyną niematerialną, a jednak niezniszczalną materią jest wyobraźnia. to, co się dzieje z nami w środku jest ważniejsze aniżeli to, co dzieje sie na zewnątrz. nikt nie jest w stanie odebrać ci tego kim jesteś pod tym jak wyglądasz i co myślisz. wspomnienia to tak samo ważna część siebie jak teraźniejszość. to wspomnienia budują człowieka, to one niszczą, to one stanowią otuchę w ciężkim czasie. zastanawialiście się jakby to było, gdybyśmy nie mieli wspomnień? gdybyśmy każdego dnia budzili się z czystym kontem? gdybyśmy codziennie nie rozpoznawali twarzy tych, których kochamy? na co kochać, kiedy ma się być zapomnianym...

nigdy nie chciałabym zapomnieć tego co przeżyłam i kogo w swoim życiu poznałam, bez względu jak to się skończyło- i tak koło się zatacza... wszystko jest wieczne a zarazem wszystko się kończy. dopóki tego chcemy...

-say something in polish, please
-mam nadzieję, że nigdy mnie nie zapomnisz...

No comments: