pogubiwszy się w obcych słowach i nowych sytuacjach, odnalazłam sens, niektórzy mówią, że całkiem długo to trwało. to zadziwiające jak szybko czas prześlizguje mi się między kosmykami włosów i spływa na ramię wraz z chłodem stycznia. wczoraj leżałam na tym samym łóżku, jadłam maliny i czułam jego zapach na skórze. wczoraj był czerwcowy poranek, wczoraj leżałam z nimi w słońcu na kocu, czując trawę między palcami, wczoraj stałam w deszczu czekając na autobus, trochę podpita, czując pełnię lata. wczoraj nie mogłam zasnąć z powodu upału, który leniwie wlewał się przez otwarte na oścież okno o drugiej w nocy współgrając ze świtem nienaturalnie niecierpliwym, śpiewającym z cholernymi ptakami, które uwiły sobie gniazdo w liściach winogrona pod moim oknem.
dzisiaj leżę pod kocem, popijając herbatę, czuję ból głowy, czuję, jak wiatr przedziera się przez szpary w tym samym, lecz szczelnie zamkniętym oknie. coś straciłam przez ten krótki, zaledwie zauważalny czas. próbuję, staram się więc oszukać siebie, staram się odnaleźć to, co zgubiłam, staram się nauczyć pewnych rzeczy od nowa. czuję się gorzej niż wczoraj. ale to tylko dlatego, że nie umiem żyć teraźniejszością tak dobrze, jak przeszłością i przyszłością. to wszystko przeze mnie. ciągle walczę z własnym wyobrażeniem świata, ciągle godzę się z tym, co mnie otacza.
potrzebuję jutra, bo jutro będzie lepiej. jutro roztopi się śnieg, jutro nałożę lżejszą kurtkę, jutro deszcz będzie cieplejszy, jutro znajdę kogoś, z kimś będę mogła się tym podzielić.
a póki co, tak bardzo lubię podkreślać,
że nienawidzę zimy
Wednesday, 7 January 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
2 comments:
wyprowadź mnie z błędnego toku rozumowania, że twoje myśli znowu narusza lord odczepiany pieprzyk ;]
Don't throw yourself like that
You'll hurt your knees
I niechże to przyświeca Tobie dziewczynko. Fajnie, że znowu piszesz, ale spróbuj złapać choć odrobinę spokoju.
Ja na sekundę złapałem. Dobre i to ;)
Post a Comment