Wednesday, 20 February 2008

trzydzieści siedem

moje życie dzieli się na dwie sfery: rzeczywistość, która mnie otacza i która jest zamknięta w bańce mydlanej, oraz rzeczywistość poza bańką, w której ta ostatnia obija się o perskie dywany i ostre rogi regałów.

w bańce jak w bajce, nie ma zmartwień, jest szczęście, jest frank sinatra, jest herbata, jest rząd kolorowych mazaków, znalazłby się i jakiś wyimaginowany wewnętrzny ideał.
codziennie pobudka po dwunastej, wielka biblioteka, same klasyki, smajlin and szajnin oraz wiele, wiele innych, równie dziwnych atrybutów świata zewnętrznie wewnętrznego, a nie odwrotnie.
tego nikt mi nie może odebrać. mam to gdzieś co inni myślą o bańkach oraz to, że niektórzy noszą igły w kieszeniach.
jednak każdy wie, że trochę inaczej jest na zewnątrz, ba- tam jest szkoła, jest przeraźliwa baba z historii, która twierdzi, że nic nie wiem, jest polonista, który śni mi się tylko wtedy, kiedy mam wolne, jest matematyczka, która stawia pały, jest widmo kartek z kalendarza, opadających na śliską podłogę, jest zima i wiatr i szare rękawiczki na schodach, jakby melancholijna cząstka miłości, którą wyrzuciłam do zsypu, jak te śmieci sprzed tygodnia. śmieci nie są potrzebne, śmieci mają to do siebie, że zaśmiecają.

nie tylko mój świat, ale i cały dzieli się na dwa.
jeszcze mam świadomość tego, że na zewnątrz też są ludzie, którzy nigdy, choćby nie wiem jak by chcieli nie zrozumieją istoty mojej bańki i tego, z czego ona jest zrobiona. wiem, że nie każdego da się wciągnąć do środka... z drugiej strony wiem, że są też ludzie, którzy też mają swoje bańki, którzy potrafią z dwóch baniek zrobić jedną.


........

No comments: