dlaczego chcę dalej mieć wyryte w pamięci ile masz pieprzyków na twarzy i jak wygląda kształt twoich paznokci. dlaczego wciąż mimo upływu czasu potrafię przypomnieć sobie jak brzmi twój głos, w jaki sposób chodzisz i jak błyskasz oczyma. boję się mówić na głos dlaczego. więc w jakimś stopniu tłumię w sobie chęć płaczu, kiedy przypadkowo widzę słowa klucze typu: reżyser blah blah s. lub.. program telewizyjny, jedynka godzina ta i tam program: król szkocji... dlaczego tak na to reaguję?
siedzę na tym krześle. swędzą mnie wszystkie milimetry kwadratowe skóry, patrzę się w tą świeczkę, piję tą herbatę, oblizuję wargi, sprawdzam godzinę, znów gapię się w świeczkę.
ciąg tych wszystkich czynności wcale nie od-ciąg-a mnie od myślenia gdzieś pod tym swetrem o tobie. tysiąc myśli na sekundę, jak szczury penetruje mój umysł. nie wiem na czym się skupić, o czym napisać. a chciałoby się mówić, pisać, byleby nie myśleć, byleby zmniejszyć poziom tęsknoty we krwi.
przewlekle powtarzam sobie, że nie mam do niego prawa, że powinnam się z niego naśmiewać, że powinnam nim gardzić, że powinnam się śmiać na dźwięk jego zabawnego akcentu.
przewlekle powtarzam sobie, że wszystko co do niego czuję to bezsens, w sumie mam świadomość tego, że to się nigdy nie uda, ale boję się, że gdy porzucę te ostateczne złudzenie o stanie rzeczy, coś we mnie pęknie, a potem nie będę potrafiła tego pozbierać. może jestem taką osobą, która po prostu musi skupić na kimś swoją uwagę, może po prostu ciężko mi jest pogodzić się z faktem, że zabija mnie niemożność działań, albo coś innego. wszystkie te opcje przychodziły mi do głowy, wszystkie sumiennie rozebrałam na części pierwsze, ale ja dalej tęsknię tak samo, jak wtedy w powietrzu, z zapuchniętą buzią.
tylko, że wtedy mogłam karmić się złudzeniami, mogłam żyć w swojej bańce i nic innego się nie liczyło oprócz słowa: może...
nie jestem zbyt dobrą tłumaczką swoich własnych myśli, nie do końca oddam słowami to co naprawdę czuję. mam wrażenie, że monolog pomoże mi wypluć całą tą miłość razem ze słowami...
czuję nienasycenie
Monday, 7 January 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comment:
w dwojga złego lepiej, że myślisz o tym, którego imienia nie wolno mi wypowiadać (oh na Lorga Voldemorta:P) niż żebyś miała w ogole przestac myśleć, aż strach się bać
i ta cię kocham :*
pepsi rlzzzz :D
Post a Comment