Saturday, 8 December 2007

dwanaście

"[...] Bo jeszcze więcej niż tej gry, wiesz, to brzydzę się
mnogości. Wielości. Brzydzę się. Fizycznie i nie tylko fizycznie.
Ja nie
jestem wieloma kobietami. Jestem jedną kobietą
i chcę być jedną. I nie
chcę wielu mężczyzn. Chcę jednego.
Chciałabym. Rozmawiam nieraz z
koleżankami, tak ogólnie,
ale trochę też o tym, i one mówią: "Trzeba
mieć zdrowy
stosunek do tych spraw". Zdrowy stosunek według nich to

spać z każdym mężczyzną, który się podoba, który jest przystojny
albo
miły, ujmujący, albo który kobiecie czymś imponuje, szybką
jazdą na
motorze, szampańskim wydawaniem pieniędzy albo grą
na gitarze, albo
czymś w tym rodzaju. Jeżeli to jest zdrowy stosunek,
to mój jest chory. Ale
ja nie myślę, że mój Jest chory. Nie mogę,
a nawet gdybym mogła, nie
chcę spać z wieloma mężczyznami,
z drugim, trzecim, piątym. Z jednym
chciałabym. I nawet tańczyć
nie chcę z wieloma. Nic chcę się ocierać o wiele
męskich ciał.
Nie wiem, co o tym pomyślisz, ale powiem ci, że ja nie widzę

dużej różnicy pomiędzy zatańczeniem z mężczyzną a położeniem się
z
nim do łóżka. Na pewno można na to spojrzeć inaczej, nie tak
drastycznie,
jak powiedziałaby moja koleżanka, ale ja tak to
widzę i mówię ci to, bo
chcę ci powiedzieć. Żebyś wiedział o mnie.
Choć ja o tobie to, tak
naprawdę, nie wiem nic.
Widzę cię po raz drugi w życiu i wszystko, co
myślę o tobie,
to sobie wyobraziłam.


Ciekawe, kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz - pomyślałem.
I gdzie
to było. Nie mogłem sobie przypomnieć.
- Pierwszy raz zobaczyłam cię przelotnie. Ty na pewno nawet nie
wiesz
gdzie i kiedy. To dziwna historia, bardzo ładnie dziwna,
o której ci kiedyś
może opowiem.
Przerwała, spojrzała w okno i znowu na mnie.

- Tak, wszystko, co myślę o tobie, to sobie wyobraziłam.
No, trochę mi
dopomogli w wyobrażeniu sobie ciebie różni
tacy ludzie. Dopomogli mi w
tym sensie, że mówili o tobie
niezbyt przychylnie lub wręcz źle. Lub wręcz
wrogo,
l to mnie właśnie ucieszyło. Gdyby mówili o tobie dobrze,
to by
mnie właśnie zmartwiło. Naprawdę.
Bo ja ich trochę znam, w każdym razie
znam na tyle, że wiem,
że ci ludzie nie mogą mówić o tobie dobrze. Jeżeli

jesteś taki, jakiego ja sobie ciebie wyobraziłam,
to oni mogą mówić o
tobie tylko źle.
Tak też mówili i to mi się zgadzało. O mnie też opowiadają

różne nie budujące rzeczy tylko dlatego,
że myślę o pewnych sprawach
inaczej niż oni.
Ale co tam. To wszystko głupstwa, o czym wiesz lepiej ode

mnie.

Przerwała i znowu spojrzała w okno.
Ja wyciągnąłem z paczki
papierosa, zapaliłem
Í myślałem: skąd ta dziewczyna wic takie różne

rzeczy: małe Í duże? l kim ona jest? l kiedy gdzie,
przelotnie, Jak mówi,
pierwszy raz się spotkaliśmy?
We śnie jakimś?

- Lubię patrzeć, jak palisz - powiedziała. - Dym cię leciutko osnuwa,
ale
pomimo to jesteś dla mnie wtedy bardziej realny
lub raczej: mniej
nierealny.
Zupełnie nic wiedziałem, jak. po tych jej słowach się zachować,
i
spróbowałem jakoś tam się uśmiechnąć.
- Wiesz, temu jednemu mężczyźnie chciałabym dać,
tak zwyczajnie, tak
najzwyczajniej w świecie - jak podarek
imieninowy czy urodzinowy - całe
moje życie.
Bez reszty. Chciałabym być z nim i podróżować z nim,
i czekać
na niego wtedy, kiedy nie mógłby mnie ze sobą
zabierać. Chciałabym dla
niego utrzymywać dom w czystości
i robić zapasy na zimę, kompoty,
konfitury, marynować grzyby,
kwasić ogórki, butelkować szczaw, pomidory,

kisić kapustę Í inne wspaniałości.
Chciałabym mu zrobić na drutach albo

na szydełku długi długi ciepły szalik i ciepły sweter,
i ciepłe rękawiczki, i
ciepłą czapkę, i bardzo ciepłe skarpety,
i w ogóle. Bo to tak jest, że dla
siebie, owszem,
można coś tam zrobić, ale dla drugiego człowieka to już

można coś niesamowicie pięknego zrobić, wszystko.
Wszystko, i, czy ja
wiem... może jutro zgaśnie słońce,
przecież może; albo nam je przesłoni,

na zawsze, jakiś straszny potworny grzyb... Przeciec może. [...]"

Edward Stachura- Pokocham ją siłą woli

2 comments:

Anonymous said...

heh tez bym chciala komus zrobic cieple skarpetki:)

talia-pszczoly said...

bardzo ladne to

x