Tuesday, 15 April 2008

pięćdziesiąt jeden

to takie nieznośne, kiedy się nie umie nazwać swoich uczuć. po prostu nie potrafię wydobyć dźwięku na myśl o pewnych sprawach. może to dlatego, że boję się o tym mówić, może to dlatego, że nie chcę? nie wiem... przede mną perspektywa wolności a ja jakoś się nie cieszę. przynajmniej nie cieszę się tak, jak wyobrażałam sobie to uczucie. świat zaczął za szybko się kręcić, jakoś nie nadążam, próbuję łapać się krawędzi, ale to wszystko mnie wciąga jak wielki odkurzacz. nie chcę być pyłem, który nieistotnie majaczy w powietrzu.
i nic się nie zmieniło.

dodać muszę, że nie widzę sensu prowadzenia już tego bloga.

1 comment:

Anonymous said...

ale ja widze sens zebys go prowadzila:*:* przynajmniej wiem mniej wiecej (raczej mniej) co u Ciebie!! i codziennie lub co drugi dzien sprawdzam czy nie napisalas nic nowego. jelsi nie komentuje to znaczy ze nie moge nic madrego powiedziedzic lub nawet nie wiem co powiedziec glupiego;p ogarnij sie mala:* apropos odkurzacza to mi sie snilo dzisiaj ze wlosy suszylam odkurzaczem;p