Wednesday, 12 March 2008

czterdzieści siedem

chcę czuć zapach letniego deszczu na skórze
chcę wdychać duszne powietrze szczęścia i popijać je earl grey na dachu,
tak jak zawsze co roku. chcę marnować kolejne klatki filmu na bezsensowne sceny dzikiej młodości, nieułożonej i świeżo wypuszczonej na wolność
chcę chwytać wiatr w dłonie, czuć jego zimny przepływ między palcami i mrużyć leniwie oczy w stronę kłującego słońca. chcę czuć rozpierającą radość w piersiach, niezmąconą poczuciem mijającego czasu i przemijających pór roku. chcę wypić wino, pośpiewać, trochę ponarzekać ze świadomością, że w sumie nie ma na co, chcę położyć się na trawie i patrzeć na spadające gwiazdy. chcę obudzić się twarzą zwróconą w stronę ziemi zwilżonej rosą o poranku i wdychać życie nozdrzami.
chcę łapać stopa sto dwadzieścia pięć kilometrów od domu i nie przejmować się tym, że zachodzi słońce, chcę pomalować mój rower na różowo i jechać po wiejskich dróżkach aż do horyzontu, chcę zobaczyć zachód słońca nad połoniną i otulona w koc, pić kawę z termosu, żeby nie przespać tak pięknej nocy. chcę poczuć kamyk w butach i drzazgę w dłoni, od podtrzymywania się kijem gdzieś na szlaku. chcę przede wszystkim przejść się jeszcze raz sama tą drogą, chcę usiąść na tą nieszczęsną ławkę, na której zostawiłam coś, co należy do mnie.
chcę być ptakiem.

No comments: