Monday, 10 March 2008

czterdzieści pięć.... i pół

chciałam napisać jakąś cudowną notkę o tobie, ale zabrakło mi pięknych słów, tak zwyczajnie. nie umiem opisać tej wdzięczności, że masz podobne marzenia do moich i, że właśnie z tych marzeń nie kpisz. lubię tak zwyczajnie spędzać z tobą czas, bo za dużo nie muszę mówić. czasami chcę, ale wiem, że ty i tak o wszystkim wiesz. lubię pić z tobą herbatę bo wiesz ile słodzę. wiesz też inne rzeczy o mnie, których nigdy ci nie powiedziałam. dalej zachodzę w głowę, dlaczego gdy zobaczyłam cię pierwszy raz, miałam wrażenie, że znam cię od zawsze. masz na mnie wpływ jak mało kto, przyznaję, ale dobrze wiemy, że ja też potrafię coś na tobie wyperswadować. i tak w koło. jesień, zima, wiosna, lato, jesień, zima, wiosna, lato, jesień, zima, wiosna. tylko ty potrafisz mnie tak zdenerwować i tylko ty potrafisz mnie tak rozśmieszyć, tylko w twój rękaw wylałam najwięcej łez, w wielu dziwnych miejscach.
i mogłabym tak w nieskończoność pisać, ale zakończę to tylko stwierdzeniem :




z tobą, to nawet łyżki kraść!

No comments: