nie jestem systematyczna, głównie dlatego zaniedbuję swoje obowiązki oraz inne sprawy, między innymi nie uczę się, nie oddaję książek do biblioteki, uczę się dzień przed klasówką- jeżeli w ogóle już mi się zdarzy, nie piszę często na blogu. czasami się nawet boję, bo to trochę jak głuchy telefon, nie wiem kto dzwoni.
może się wydawać, że coś się zmieniło, po ostatniej rozmowie definitywnie dałam sobie spokój z amorami, stwierdziłam, że znam się na tym jak wół na gwiazdach. więc włączyłam sobie muzykę, zaparzyłam herbatę i zjadłam ciasto. uśmiechnęłam się i wyłączyłam komputer, żeby sięgnąć po książkę z historii. do tego mój umysł też już się przyzwyczaił. ktoś na komunikatorze ma opis: do matury pozostało 85 dni, więc postanowiłam się tym sumiennie przejąć i zaczęłam się uczyć.
w pociągu, pod pierzyną, przed telewizorem, w autobusie, przed snem, po obiedzie.
mało pamiętam, ale mam czyste sumienie.
trochę się przewartościowałam od świąt, już mi tak nie zależy.
a teraz zjem schabowszczaka i przeczytam tematy od 13stego do 15stego, Amen.
no i stwierdziłam, że palenie jest do dupy, bo ze środy na czwartek myślałam, że wszystko rozjebię. więc pierdole to.
Monday, 11 February 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
2 comments:
hehe a ja niby sie ucze, ale okazalo sie ze tylko z polskiego, czytam lektury, pisze prace, zaczelam robic prezentacje z polskiego ale wos lezy prawie nie ruszony. masakra. a te 11 tygodni wisi nade mna jak gilotyna. a co do Twojego zapalu to przydaloby sie tez jakbys do szkoly zaczela chodzic;p no i teraz nasteje moment wylaczenia komputera i zabranie sie doroboty;/:( pocieszajace jest ze nie jestem sama;p:*:*:*:*:*:*:*
chciałabym mieć tyle wiary co ty :|
Post a Comment