Monday, 14 January 2008

dwadzieścia siedem

tęsknię, choć wiem nie powinnam,
zostałam sama jak stoję z rozsznurowanymi butami
mam pełen słoik słonych wspomnień o tobie...

nie ufam więcej tak głęboko,
nie będę stroiła miny,
wierność trudna jest widocznie,
zdrada krótkowzroczna boli tak okropnie,

piję wino, palę skręty z kolegami
wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami
i jesteś zły, zły ja o wiem,
sucho mi w gardle ty jesteś mój tlen.
kocham ciebie i patrzę na ręce,
chwile miłe i nie ma ich więcej,
nie ważne, co było.


***
p.s- i wiesz co? zaczynam znów od nowa.

2 comments:

Anonymous said...

zaczynamy razem?
wiesz, jak czytalam dzis Twoj pamietnik to przypomnialam sobie siebie sama. moze nie dokladnie w takiej sytuacji ale w podobnych. i tak w sumie to wiem co znaczy po prostu nie moc o czyms nie myslec.

Anonymous said...

jak po studniowce ?