Tuesday, 4 December 2007

dziewięć

kiedyś powiedziałeś, choć nie pamiętam tego, everyone knows the smell of smoke, we just choose not to remember it sometimes... . możliwe. to tak jak każdy powinien pamiętać swoją pierwszą miłość, swojego pierwszego zwierzaka i te wszystkie pierdoły...
co ja pamiętam najbardziej? chyba nic szczególnego, jakby się dłuższą chwilę zastanowić. najwidoczniej zapomniałam, że ten blog nie miał prawa traktować o tobie, w ogóle miałam o tobie zapomnieć. wiesz, nawet poczyniłam pewne kroki w związku z tym. powiedziałam ci wszystko, przytuliłam cię, odeszłam, napisałam ci, nie odpisałam ci, starałam się nie płakać z zazdrości, schowałam wszystkie twoje zdjęcia, przestałam wymawiać twoje imię. jednak dalej istniejesz.
żyjesz dwa tysiące mil ode mnie a mój dzień zaczyna się od mojego dzień dobry w stronę mapy na ścianie, kończy się na rzewnym ryku w poduszkę. nie potrafię się z tym pogodzić, że jesteś, że cię nie ma, że istniejesz, że nie istniejesz, że ja nie istnieję, że dla ciebie ona, że ja nie, że nie pamiętasz, że nie dbasz o to. publicznie się mogę przyznać, że to co robię i to co myślę jest żenujące i beznadziejne, nie warte złamanego grosza, ani mojej łezki najmniejszej. nie warty jesteś napomknienia w codziennej rozmowie, dla nikogo oprócz mnie się tu nie liczysz. praktycznie nie istniejesz, a to co o tobie wiem, w połowie sobie wymyśliłam. i tak mogę paplać w koło, bo nikt już na żywo mnie nie chce słuchać, ba nawet ja już mam siebie dosyć.
pisząc to wszystko straciłam wątek....
a tak, miałam napisać co pamiętam najbardziej-

najbardziej pamiętam kolor twoich oczu.


[blogtogówno.]

1 comment:

Anonymous said...

'schowałam wszystkie twoje zdjęcia, przestałam wymawiać twoje imię. jednak dalej istniejesz.'

heh... jak bym sluchala siebie...

uwielbiam czytac Twojego bloga:*